Sample Image



Gdyby mię jednak spytano: "czyja wina?
" pomimo wrodzonej uległości dla ziemskich aniołów, odpowiedziałbym:

— Wasza, piękne panie.

— Dlaczegóż?

— Z nader prostych powodów.
Ponieważ druga strona, do której piszący te słowa zaliczać się ma nieszczęście, cierpi bez porównania więcej, przeto, gdyby to od nas zależało, niktby się dobrowolnie takiej
katuszy nie poddał.

Nie przesadzam. Przedewszystkiem już sam brak tego "puchu marnego," co życie na tym padole łez ukwieca, ta ustawiczna pogoń nerwów i serca za... za...
najpiękniejszym tworem ziemi, ta nieugaszona pożądliwość serdecznego tętna, nurtująca «stan kawalerski» — toż to kara nad kary! cierpienia Tantala! a w dodatku...
"pokój przy familii!!"

Któremuż z kawalerów nie stanęła kością w gardle taka kwatera... z "wszelkiemi wygodami, obsługą i samowarem?
" Kto po dwugodzinnem słuchaniu gam, wygrywanych w sąsiednim pokoju przez utalentowaną dziatwę gospodarstwa, nie zamarzył choć na chwilę o własnem cichem gniazdku?
kto nie zatęsknił do własnego rodzinnego ogniska? Kto? — pytam, biorąc na świadków wszystkich sublokatorów Warszawy.
W tych warunkach zdeklarowany asceta, rozgoryczony śledziennik, zdzi-

czały monoman, westchnąłby jeszcze do słodkich więzów hymenu i, gdyby to od niego zależało, wybrałby z
dwojga złego mniejsze — żonę... nawet z dodatkiem teściowej.

Tak jest.
"Pokój przy familii" w życiu bezżennych osobników rodzaju męskiego zastępuje w zupełności dziesięć plag egipskich.
"Pokój przy familii" to codzienne tortury, składające się: z krzyku dzieci, egzercycyi na fortepianie, z kuchennego swędu "gospodarskich obiadów na świeżem maśle," — to niewola
wolnego człowieka, któremu spokoju "porządnego domu" naruszać nie wypada. — to męczeństwo, przy którem zrzędzenie teściowej wydać się może uśmierzającym kataplazmem.
A takich męczenników liczy Warszawa co najmniej dziesięć tysięcy.
Za dokładność liczby nie poręczam, gdyż nie mam pod ręką urzędowych danych statystycznych; w każdym jednak razie nie mogę się dopuścić zbyt rażącej pomyłki, " gdyż
obliczenia swe oparłem na ilości kart, wywieszanych co miesiąc z zawiadomieniem: "dla kawalera spokojnego charakteru w każdym czasie pokój do odnajęcia," jako też na łaskawie
udzielonej mi informacyi przez pana Kalchasgrüna, prawdziwego dobroczyńcę kawalerskiego stanu, posiadacza prześlicznego składu mebli z "wypłatą na raty."

— Na "raty?


1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 Nastepna>>